Rysunki 2017 tekst




O wystawie pisze historyk sztuki Katarzyna Mazur:
Rysunki

Ciało człowieka. Jak je najtrafniej opisać? Organizm, w którym każdy element ma swoją funkcję, co pozwala całości samodzielnie żyć… Skomplikowany i zharmonizowany układ komórek żyjący własnym życiem… Niemal na każdym etapie twórczości towarzyszy artystce pytanie o ciało człowieka. W jaki sposób nim kierujemy i decydujemy o nim? Poruszamy tym organizmem, czy to on rządzi się swoimi prawami? Katarzyna M. Rymarz, wnikliwa obserwatorka, wchodzi w rolę badaczki i eksperymentatorki. Rozkłada ciało człowieka na części, odbiera różne elementy i dodaje nowe. Im bardziej jednak wnika w tę materię, tym mocniejsze okazuje się przekonanie, że znalezienie odpowiedzi jest coraz trudniejsze. Artystka tak mówi o swoich rysunkach:
Moje prace są dla mnie po części trochę jak improwizacja jazzowa, a trochę jak modlitwa. Lubię komponować rysunki na podstawie różnorodnych elementów. Figurę człowieka osadzam wśród form świata przyrody oraz wśród figur geometrycznych. Dzięki temu podmiot zostaje zdezintegrowany, a następnie umieszczony w nowym kontekście.
Artystka stosuje dowolne kombinacje w przedstawieniu żywego organizmu, kieruje się swobodnymi pomysłami i jest otwarta na swoją wyobraźnię. Jej zamiarem nie jest deformacja czy destrukcja, mająca na celu pokazanie słabości ciała, lecz modyfikacja, swoista rekonstrukcja oraz przemiana ciała w inne formy, co wskazuje na jego witalną moc i umiejętność przystosowania i regeneracji. Człowiek potrafi dostosować się do danej sytuacji, ciągle ewoluuje, czasem chętnie i z własnej woli, czasem nieświadomie. Sytuację tę ilustruje rysunek przedstawiający kobiecą sylwetkę, której wzniesione ręce przypominają odnóża pająka skierowane ku sieci. Cała postać, wygięta niemal w erotycznej ekstazie, wydaje się spragniona kontaktu z siecią i symbolizować może zniewolenie ciała. Wizji tej towarzyszy rysunek przedstawiający kroczące nogi z wyodrębnioną i wyolbrzymioną stopą. Jest ona wyraźnie odcięta i stanowi osobny twór, co wprowadza element niepokoju. Czy to nadal element ciała podporządkowany organizmowi, czy jakiś obcy mechanizm? Odwrotną sytuację, gdzie to ubranie przyjmuje pewne cechy ciała, widać w rysunku przedstawiającym podkoszulek na wieszaku wpuszczony w spodnie. Jedna z nogawek fantazyjnie zagina się do wewnątrz tworząc swoisty labirynt, w środku którego znajduje się but. Ten bezgłowy bohater rysunku przeciwstawiony jest oddalonej postaci siedzącej po turecku, co nasuwa myśl, że człowieka nie opisuje jego garderoba, choć w pewnym stopniu ubranie jest azylem i powłoką ochronną dla ciała człowieka.
Prezentowanym na wystawie rysunkom towarzyszy też refleksja o harmonii ciała. Czy materia, z której się składamy, wpływa na naszą psychikę? Czy możliwe jest zrozumienie poszczególnych członków i życie w zgodzie z nimi? Wśród prezentowanych rysunków warto wyłonić tryptyk o dwóch kobiecych sylwetkach, który porusza temat ciała i psychiki oraz cykliczność, w którą wplątane jest życie. Początkowo, dwie postacie zarysowane jedynie białym konturem, wyłaniają się z ciemnego tła. Ich głowy są złączone jak u bliźniąt syjamskich, a układ nóg i wzniesione w podobny sposób ręce czynią z nich swoiste odbicia lustrzane. Kolejna kompozycja przedstawia już osobne sylwetki, połączone jedynie końcami włosów. Są odwrócone do siebie tyłem, każda z nich kroczy w przeciwnym kierunku. Lewą część kompozycji zajmuje kontur postaci wypełniony jasnym cieniowaniem, kroczący swobodnie, z gracją, z wzniesionymi rękoma. Prawą część zajmuje stojąca w miejscu czarna postać z lekko jeszcze uniesionymi rękoma. Sylwetki te są przedstawione na tle figur geometrycznych wpisanych w prostokąt. Podczas gdy za postacią z lewej strony figury te mają kierunek wertykalny, po prawej stronie przeważają horyzontalne, dające wrażenie ściągania w dół. Poniżej dwóch postaci wiją się różne komórki o wyolbrzymionych rozmiarach, wprowadzające nastrój ożywienia i intensywności przeżyć. Trzeci rysunek to jakby klęska życia, a początek triumfu śmierci. Oto na miejscu postaci, która wznosiła ręce i zgrabnie kroczyła ku nieznanemu, pojawia się osłabiona, z opadłymi rękoma i bez zarysowanej twarzy, a obok niej szkielet pełen wigoru kierujący ręce ku górze. Artystka ukazała w tych trzech rysunkach proces powstawania życia i obumierania, ale także występujące naprzemiennie w człowieku nastroje – od sił witalnych ciągnących ku wzniosłym celom aż do osłabienia pod wpływem destrukcyjnych myśli.
Figury geometryczne, które tak często pojawiają się na rysunkach Katarzyny M. Rymarz, pełnią różne funkcje. Są elementami kojarzącymi się z naukami ścisłymi, opisują ciało jako zbiór matematyczny, który jest określony, ma wyznaczone proporcje, gdzie jedna część wynika z drugiej. Figury geometryczne podkreślają, że ciało to całość, którą można dzielić, mnożyć, dodawać, odejmować. Nakładające się na siebie trójkąty pojawiają się też w sytuacjach, gdy artystka chce pokazać płynny ruch ciała i proces przemiany, przybrania nowej formy. Starannie wykreślone figury geometryczne i linie wprowadzają porządek do kompozycji, które oscylują pomiędzy abstrakcją a realizmem. Zastosowanie przez artystkę techniki mieszanej jest wyrazem poszukiwań idealnego środka wyrazu. By wywołać różne odczucia, prowadzi widza od subtelnych i precyzyjnych kresek piórkiem i tuszem do barwnych eksperymentów z markerami oraz od tradycyjnego kontrastu czarnej kreski na białym tle do kolorowych pociągnięć i cieniowania na barwnych kartonach.
Katarzyna M. Rymarz zwraca uwagę odbiorcy na to, że człowiek jest częścią otaczającego świata, dlatego oprócz łączenia ciał, zestawia sylwetki ludzkie z innymi organizmami żywymi. Tę symbiozę ciała ludzkiego i świata przyrody ilustruje rysunek ciężarnej kobiety, która nosi w sobie żywe komórki oraz przedstawienie nagiego mężczyzny z fantastycznym tworem zamiast głowy, otoczonego przez liczne małe organizmy i owady. Ciała te czerpią z otaczającej natury swobodę i radość, są uwolnione, bez skrępowania poruszają się i poddają przemianom.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz